Kawka & Musiej
0123456789
0123456789
100

Co znaczy editorialowy reportaż ślubny?

Łączymy dokumentalną obserwację z editorialowym podejściem do obrazu.

To jedno zdanie chyba najlepiej opisuje sposób, w jaki fotografujemy.

Z jednej strony chcemy być blisko prawdziwego życia. Obserwować, zamiast reżyserować. Zauważać rzeczy, których nie da się zaplanować — gesty, spojrzenia, ruch, napięcie, śmiech, ciszę.

Z drugiej strony nie traktujemy fotografii wyłącznie jako zapisu tego, co wydarzyło się przed naszym aparatem.

Interesuje nas również sam obraz.

Jego kompozycja. Światło. Przestrzeń. Ruch. Kolor. Perspektywa. To, jak pojedyncze zdjęcie działa jako część większej historii.

I właśnie w tym miejscu spotykają się dla nas reportaż i editorial.

Najpierw obserwacja

Nie chcemy, żeby Wasz ślub był sesją zdjęciową.

Nie przychodzimy z gotowym scenariuszem i nie próbujemy dopasować Was do obrazów, które już wcześniej stworzyliśmy.

Każda para, każde miejsce i każdy dzień mają własną energię.

Dlatego najpierw patrzymy.

Na ludzi, którzy są Wam bliscy. Na sposób, w jaki ze sobą rozmawiacie. Na przestrzeń, w której odbywa się ślub. Na światło, które zmienia się w ciągu dnia.

Patrzymy również na to, co dzieje się poza głównym wydarzeniem.

Kiedy wszyscy patrzą na pannę młodą, ktoś może stać kilka metrów dalej i ocierać łzę.

Kiedy na parkiecie trwa szaleństwo, przy jednym ze stolików może odbywać się zupełnie inna historia.

Kiedy Wy rozmawiacie z gośćmi, światło może na chwilę stworzyć niezwykły obraz na ścianie.

Nie da się tego wpisać do harmonogramu.

Można tylko być uważnym.

A potem przychodzi obraz

Editorialowe podejście zaczyna się dla nas tam, gdzie kończy się samo rejestrowanie.

Nie wystarczy, że coś się wydarzyło.

Zastanawiamy się również, jak to pokazać.

Czasami najważniejsza będzie twarz.

Czasami cała sylwetka zagubiona w dużej przestrzeni.

Czasami odbicie w lustrze.

Czasami cień.

Czasami ruch, który sprawia, że fotografia staje się bardziej podobna do wspomnienia niż klasycznego portretu.

Inspiruje nas fotografia mody, kino, architektura i współczesna fotografia artystyczna. Nie po to, żeby Wasz ślub wyglądał jak kampania reklamowa.

Po to, żeby pamiętać, że fotografia może mieć własny język.

Elegancja bez sztuczności

Bardzo lubimy rzeczy piękne.

Dobrze zaprojektowane wnętrza, kwiaty, papier, światło, ubrania i wszystkie detale, nad którymi ktoś poświęcił czas.

Ale nie chcemy fotografować wyłącznie perfekcji.

Bo prawdziwy dzień zawsze będzie miał w sobie trochę chaosu.

Ktoś się spóźni.

Ktoś rozleje wino.

Ktoś zacznie śmiać się w najmniej odpowiednim momencie.

Ktoś będzie płakał.

Ktoś wyjdzie na zewnątrz, żeby przez chwilę pobyć sam.

I bardzo dobrze.

Nie chcemy usuwać tych momentów z historii tylko dlatego, że nie pasują do idealnego obrazka.

Właśnie kontrast pomiędzy eleganckim otoczeniem a prawdziwymi emocjami często tworzy najbardziej interesujące fotografie.

Nie musicie umieć pozować

To jedna z najczęstszych rzeczy, które słyszymy od par:

„My kompletnie nie umiemy pozować”.

I właściwie bardzo nas to cieszy.

Nie szukamy zawodowych modeli.

Nie potrzebujemy perfekcyjnych póz ani wyuczonych uśmiechów.

Jeżeli zobaczymy światło albo przestrzeń, w której możemy stworzyć bardziej świadomy portret, czasami delikatnie Was pokierujemy.

Możemy poprosić, żebyście stanęli bliżej siebie.

Żebyście przeszli kilka kroków.

Żebyście spojrzeli w określonym kierunku.

Ale nie chcemy, żebyście przez cały dzień zastanawiali się, czy dobrze wyglądacie.

Najważniejsze rzeczy dzieją się wtedy, kiedy o aparacie zapominacie.

Dwa spojrzenia zamiast jednego

Fotografujemy we dwoje.

Daje nam to możliwość opowiadania historii z różnych perspektyw.

Jedno z nas może być blisko, drugie dalej.

Jedno może fotografować emocję, drugie przestrzeń.

Jedno może zauważyć gest, którego drugie nawet nie widziało.

Dzięki temu reportaż nie jest pojedynczą linią wydarzeń.

Staje się bardziej złożoną historią.

Taką, w której obok głównego bohatera zawsze może pojawić się ktoś jeszcze.

Co więc oznacza „editorialowy reportaż”?

Nie oznacza, że Wasz ślub ma wyglądać jak sesja z magazynu.

Nie oznacza też, że każda fotografia musi być wystudiowana.

Dla nas oznacza coś prostszego:

prawdziwe wydarzenia traktujemy z taką samą uwagą, z jaką traktujemy sam obraz.

Obserwujemy, ale również komponujemy.

Pozwalamy rzeczom wydarzać się naturalnie, ale wiemy, kiedy warto poczekać na światło, zmienić perspektywę albo delikatnie pokierować sytuacją.

Łączymy spontaniczność z intencją.

Dokument z estetyką.

Emocję z formą.

Bo chcemy, żeby Wasze zdjęcia nie były tylko dowodem na to, że coś się wydarzyło.

Chcemy, żeby miały atmosferę tego dnia.

Żeby po latach można było na nie spojrzeć i nie tylko przypomnieć sobie, kto gdzie stał.

Żeby można było poczuć światło, ruch, ludzi, napięcie i tę jedną, niepowtarzalną wersję Waszego życia.

To właśnie rozumiemy przez editorialowy reportaż ślubny.